Pokazywanie postów oznaczonych etykietą publicystyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą publicystyka. Pokaż wszystkie posty

5 sty 2017

Recenzja. Czego boją się pszczoły, czyli "Rój" Laline Paull

Kiedy wzięłam tę książkę do ręki, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy na okładce, było cytatem z Sunday Times: "Zmieni sposób, w jaki patrzymy na świat". Uśmiechnęłam się z politowaniem do tego stwierdzenia, widząc oczami wyobraźni paradę literackich gniotów. A jednak, w swoim pierwszym wrażeniu, nie mogłam się bardziej mylić.

4 paź 2016

Jesteś za czy przeciw aborcji? Bez znaczenia. Będziesz przeciwko CETA

Podczas wczorajszego czarnego protestu zobaczyłam panią skandującą w języku migowym i nauczyłam się pisać "cipka" w Unicode: ({*}), bo na jednym z transparentów widniał napis: "Moja cipka to nie twoja broszka" i ten znaczek właśnie. Widziałam mnóstwo kobiet i mężczyzn w różnym wieku, ale tym samym kolorze ubrań. Oprócz tego kilkanaście osób w bocznej uliczce, które trzymały transparenty ze zdjęciami rozczłonkowanych płodów. Mieli też szczekaczkę, z której płynęły kojące dźwięki syntezatora mowy IVONA. Nie wiem, co dokładnie czytała IVONA, bo ryk czarnego tłumu ją zagłuszył.

19 lis 2014

Alarm, moc i tajemnicza zawartość wozu

Strona "Windurowej propagandy" na Facebooku kwitnie. Pomyślałam jednak, że szkoda by było, żeby moi nie-facebookowi Czytelnicy (tak, tacy jeszcze istnieją!) zupełnie nie mieli dostępu do propagandowych kwiatków. Dlatego, co jakiś czas, będę je tutaj wrzucać. Zapraszam na (zdrową) dawkę facebookowych gawęd...

Wielka przygoda: Barbie i mroczny alarm

Widzieliście kiedyś animowany film z Barbie? Odmóżdża lepiej, niż Teletubisie. Dlatego też postanowiłam się wybrać do kina z Niedźwiedziem na najnowszą Barbie. Co prawda, jeszcze parę produkcji temu, grafika wyglądała, jakby ktoś jej do końca nie wyrenderował, ale "Barbie i tajemnicze drzwi" mnie zachwyciły - widać nawet było, z której strony pada światło!

Niestety, reklama lalek tuż przed filmem (trwająca jakieś pięć sekund) zdradziła nam całą fabułę, łącznie z rozwiązaniem. Na szczęście nie po to tam przyszliśmy. Zgodnie z nadziejami, dane nam było odmóżdżenie, dzikie ataki śmiechu i nieprzystojne żarty - słowem impreza bez alkoholu i innych używek. Pozwoliliśmy sobie, bo byliśmy sami na sali (w innym przypadku ograniczylibyśmy się do chichotu i szeptanych żartów).

Nasza radosna zabawa została jednak brutalnie przerwana. Jakieś pięć minut przed zakończeniem filmu, ekran nagle spowiła czerń. Pomyślałam, że obsługa (która co jakiś czas z przewrotem oczu sprawdzała, czy nasza dwójka nadal okupuje salę) zrezygnowała z kurtuazji i otrzymaliśmy jasny komunikat: "paszli won!". Moje domysły okazały się błędne - z głośników dało się słyszeć:

25 wrz 2014

10 książek, które są dla mnie ważne

To nie było łatwe - wybrać tylko dziesięć książek (dlatego wstawiłam jedenaście, ale o tym ciii...). Część z poniższych pozycji jest dla mnie wyzwaniem, część zmieniła coś w moim życiu, część coś mi uświadomiła, a reszta ma w sobie coś takiego, że za każdym razem, gdy czytam je ponownie, odkrywam coś nowego. Mam nadzieję, że zachęcę Was do lektury chociaż jednej z nich. Za nominację do wyzwania książkowego dziękuję Anth.

1. "Alicja w Krainie Czarów" - Lewis Carroll

Ta opowieść towarzyszy mi od dzieciństwa. Czytałam ją wiele razy, co kilka lat. Za każdym razem znajdowałam nowe treści i trochę inaczej rozumiałam wydarzenia, a także moje spojrzenie na bohaterów się zmieniało. Myślę, że największa zmiana nadeszła wraz ze zrozumieniem, że to nie stwory z magicznej krainy są bufonami, tylko Alicja. Przecież to ona wkracza na nieznany ląd, w nieznaną kulturę - i próbuje wszystkich ustawiać pod siebie. Na dodatek jest oburzona, gdy nie pozwala się jej rządzić.

16 cze 2014

„One uratowały mnie od gwałtu”

Mój tumblrowy znajomy ze Szwecji podzielił się ze mną swoim niezwykłym wspomnieniem. Teraz ja, za jego zgodą, dzielę się z Wami (tłumaczenie z angielskiego).

Miałem szesnaście lat i fałszywy dowód osobisty. Gdy znajomi mnie wystawili, postanowiłem samotnie wybrać się do gej-baru. Już na miejscu starszy ode mnie dżentelmen zaproponował mi drinka. Nie było w nim nic niepokojącego, nie był też brzydki. Zgodziłem się więc na tego drinka i zacząłem niezobowiązującą rozmowę. 

13 cze 2014

Spotkania trzeciego stopnia. Masturbator, krzykacz i skradacz

Raz: Szłam przez park w okolicach dwudziestej. Atmosfera jesienna, latarnie już sączyły żółtawe światło. Do pokonania miałam jedną prostą, jakieś kilka minut marszu i miałam się znaleźć w mieszkaniu kolegi, który urządzał urodziny. Tuż przy ścieżce, przy jednym z krzaków, zauważyłam mężczyznę. Był odwrócony tyłem do mnie, a przodem do krzaka. Pewna, że opróżnia pęcherz, po prostu szłam dalej. Usłyszał mnie chyba, bo kiedy byłam już zupełnie blisko odwrócił się pospiesznie.

17 maj 2014

Lekcja genderu dla sześciolatka

Dziś będzie krótko, bo i lekcja, której niechcący udzieliłam, była krótka. Siedzieliśmy sobie z Niedźwiedziem na murku. Byłam pochłonięta robieniem zdjęć tyciemu, plastikowemu dinozaurowi, którego znalazłam w swoich przepastnych kieszeniach. Kilka dni wcześniej odwiedziłam fryzjerkę, która obcięła mnie na krótko - jakieś cztery centymetry. Nagle podjechał do nas chłopczyk na rowerze i patrząc na mnie poważnie zapytał:
- A ty jesteś chłopcem?

7 kwi 2014

Reportaż z paraliżu sennego. Zmora się uśmiecha

W sieci namnożyło się grafik straszących paraliżem sennym, a ja nadal nie wiem co jest w tym takiego przerażającego. Jeżeli wierzyć mniej, lub bardziej, naukowym opracowaniom porażenie przysenne zdarza się wtedy, gdy śpimy na plecach, a nasze ciało obudzi się przed mózgiem. Nie możemy się ruszyć, bo mechanizm, który to powoduje podczas snu nadal działa, ale mamy pełną świadomość. Mózg jednak postanawia nam spłatać figla i nakłada sny na rzeczywistość.

21 sty 2014

Kazanie dwudziestolatki. Samobójstwo

Tym razem kazanie było jedną z moich prac na studia - a konkretniej na potrzeby przedmiotu "Emisja głosu". Tak, tak, na teologii uczycie się przydatnych rzeczy!

Kiedy byłam małą dziewczynką, myślałam, że nie istnieją tematy, na które dorośli baliby się rozmawiać. Jednak gdy trochę podrosłam, zrozumiałam, że tabu zawsze było i będzie obecne. Różne w różnych kulturach i czasach. Wygląda na to, że u nas wyróżniają się szczególnie dwa tematy, z którymi problem mają chyba wszyscy: seks i śmierć. Ten pierwszy w odniesieniu do dzieci (w końcu łatwiej wytłumaczyć cud narodzin bocianem), ten drugi w odniesieniu do wszystkich - i to o nim chciałabym powiedzieć.

13 sty 2014

Anohana. Wyciskacz łez, któremu się nie oprzesz

Ostatnia historia, jaka zmusiła mnie, żebym coś doceniła, nosiła tytuł  Rok 1984 i była powieścią pióra George'a Orwella. Po tej lekturze każda myśl, którą mogłam pomyśleć lub spisać nie będąc jednocześnie oskarżoną o zdradę stanu, była przyjemnością porównywalną do zjedzenia ciepłej, jagodowej babeczki. To uczucie towarzyszyło mi jakiś czas. Parę dni temu poznałam kolejną niezwykłą opowieść. Nosi tytuł Anohana i jest prosto z Japonii. Drodzy nienawidziciele anime - zanim skreślicie ją ze swojej listy "do obejrzenia", ze względu na formę, przeczytajcie tę recenzję do końca.

16 gru 2013

Wyzwanie foto. Dzień 7/7: Boże Narodzenie

Ostatnie zadanie to znaleźć coś, co kojarzy mi się ze Świętami. Chociaż moje Święta nigdy lukrem nie opływały, nadal we wspomnieniach kładę nacisk na przyjemną ich część. Stąd porcelanowy misio do zawieszenia na choince. I to nie taki zwykły, bo będzie on wigilijnym prezentem.

Czy w Waszych oczach misio oddaje trochę świąteczną atmosferę? Mam na myśli tę, którą sami tworzycie, a nie tę, którą można znaleźć w sklepach :)


Za świetną zabawę podczas wyzwania foto dziękuję pomysłodawczyni - Uli z Sen Mai.

15 gru 2013

Wyzwanie foto. Dzień 6/7: "p" jak...

Dobrze, że wyzwanie to nie konkurs, bo właśnie bym przegrała. Wczorajsze kilkanaście godzin na uczelni plus kinowa "Ambassada" zaraz po (nie dajcie się zwieść, to dobry film jest) spowodowały, że dopiero dzisiaj zamieszczam szóste wydanie wyzwania. Czas na "p" jak... predystynacja. I pianka, bo tak się składa, że nie mogłam się zdecydować na jedno zdjęcie - sami ocenicie, które lepsze.

Pozowały mi Cottina (z fioletowymi włosami) i Perlita, które możecie lepiej poznać na blogu Cottiny, Doll In Vogue.


Predystynacja - koncepcja religijna, podług której ludzie zanim się jeszcze narodzą są przeznaczeni przez Boga do zbawienia lub potępienia.


Pianka - ta uwieczniona na zdjęciu pachnie konwaliami.

Honory oddaję Uli z bloga Sen Mai, która wymyśliła wyzwanie foto.

13 gru 2013

Wyzwanie foto. Dzień 5/7: kółko

"Kółko" to dość, hmmm, szeroki temat. Postawiłam na mojego biurkowego okrągłego ulubieńca. Moneta, którą widzicie poniżej, to 10 zł wydanych w 1964 roku z okazji sześćsetlecia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Możecie na niej podziwiać szlachetną gębę Kazimierza Wielkiego, ponieważ to on w 1364 roku ufundował i otworzył UJ.

Nie mam pojęcia skąd ta moneta wzięła się na moim biurku, zapewne sama przywędrowała, bo miała pewność, że zostanie przeze mnie doceniona.



Honory oddaję pomysłodawczyni wyzwania foto, Uli z bloga Sen Mai.

12 gru 2013

Wyzwanie foto. Dzień 4/7: pomysł

Dzisiaj temat, który bardzo mi się spodobał: "pomysł, jaki nie opuszcza Twoich myśli". Jest nim projekt międzynarodowy, który wymyśliłam, o nazwie Feel Think Write. Założenie jest proste - raz na miesiąc ludzie z różnych stron świata piszą na ten sam społeczno-kulturalny temat. Potem ich krótkie artykuły są publikowane na projektowym blogu i w gazetach, z którymi akurat współpracujemy. Zapraszam do lektury, oczywista. 


Zdjęcie to kompilacja projektowych ulotek i mydła od Organique z logiem FTW. Obie rzeczy były bardzo potrzebne na imprezę inauguracyjną projektu, z której zdjęcia możecie obejrzeć na fejsbukowym profilu Feel Think Write.

Pomysł ten zrodził kolejny, który będzie nie tylko rozwinięciem projektu, ale także rozszerzeniem działalności. Ale o tym na razie sza, żeby nie zapeszyć.

Honory oddaję pomysłodawczyni wyzwania foto, Uli z bloga Sen Mai.

11 gru 2013

Wyzwanie foto. Dzień 3/7: list

Dzisiaj przy okazji wyzwaniowego zdjęcia pojawi się trochę więcej tekstu, ale myślę, że Was nie rozczaruje. Jak tytuł wpisu wskazuje, tematem przewodnim jest "list". Postanowiłam zacytować Wam moją wymianę korespondencyjną z Julianem Barnesem, angielskim powieściopisarzem. Mój list zawiera odniesienia do postaci i sytuacji występujących w książce Barnesa, "The Lemon Table" (ang. "cytrynowy stolik").

Szanowny Panie,

Mam dwadzieścia dwa lata i po lekturze Pańskiej książki “The Lemon Table” stwierdzam, że jeszcze zanim przekroczy się sześćdziesiątkę, warto sobie palnąć w łeb. Wnioskuję jednak, że skoro Pan nie uczynił tego ostatecznego kroku, w jakimś stopniu zmyśla Pan (jak w książkach, o których pisała do Pana Sylvia Winstanley), albo naumyślnie wybiera najbardziej nieprzyjemne historie. Może Pan nazwać te zarzuty “młodzieńczym buntem przed starością w jej prawdziwym obliczu” albo “młodzieńczym brakiem zrozumienia dla tematów poruszonych w Pańskiej książce”; jednak skoro już się buntuję, pozwoli Pan, że Pańskie pobłażanie będzie mnie guzik obchodzić.

10 gru 2013

Wyzwanie foto. Dzień 2/7: czarno-białe

Dzisiejszym tematem jest "czarno-białe". Albo zdjęcie, albo przedmiot fotografowany ma spełniać ten warunek. Zdecydowałam się na drugą opcję:


W tle epickie okładki serii o Wiedźminie pióra niejakiego Sapkowskiego. Książki są świetne, humoru też się trochę znajdzie, jednak najwięcej w nich smutnych trupów. Pomyślałam więc, że radosne tulące się stworki powinny naprawić ten mankament. Książki od razu wydają się sympatyczniejsze.

Honory oddaję:
l
(w banner klik!)

9 gru 2013

Wyzwanie foto. Dzień 1/7: na głowie

Drodzy Winduruczytacze, podjęłam wyzwanie foto z bloga Sen Mai, które trwać będzie tydzień. Codziennie będzie się pojawiać inny temat. Dzisiejszym toposem, znaczy się tematem przewodnim, jest fraza "na głowie". Moja wariacja:


Żółwik Obieżyświat postanowił złożyć mi wizytę i, jak możecie zaobserwować, jego bezczelności nie powstydziłby się najgorszy kot-kanapowiec.

Honory oddaję:
l
(w banner klik!)

18 lis 2013

Najlepszy list? Papierowy

Dzisiaj przedstawię Wam trzy portale, które ratują papier i nie chodzi tu o ekologię. Jeśli na myśl o staromodnym liście albo pocztówce w skrzynce uśmiechacie się bezwiednie, czytajcie dalej. Być może już niedługo czekają Was przyjemne chwile z gorącą herbatą w dłoni i piórem w drugiej. W końcu papierowe listy to jakiś rodzaj tajemnej magii; wiemy, że tej samej kartki dotykały palce nadawcy - to prawie, jakbyśmy podali sobie dłonie. W mejlach nie zobaczymy rozmazanych łez, odcisków kubka z kawą albo zmieniającego się charakteru pisma w zależności od uczuć piszącego. Taki list można, jak czterolistną koniczynę, zasuszyć w książce albo, jak dobre wspomnienie, powiesić na ścianie. 



Kto nie chciałby, zamiast rachunków, znaleźć czasem w skrzynce pozdrowienia na pocztówce z drugiego końca świata? Paulo Magalhaes zadał sobie to pytanie kilka lat temu. Wtedy w jego głowie rodził się projekt, w którym dzisiaj możecie wziąć udział.

Jak to działa?
1. Losujecie adres przypadkowej osoby z bazy strony.
2. Wysyłacie kartkę na podany adres.
3. Czekacie na kartkę od innej przypadkowej osoby, która Was wylosuje.
4. Rejestrujecie odebraną kartkę na stronie.

Pocztówka dla mojego postcrossingowego kumpla (źródło)

5 lis 2013

Nie róbcie z nas pederastów czyli o gender słów kilka


Przyznaję, że zanim Kinga vel Satan zadała mi to pytanie, słyszałam o "propagandzie gender", bezpłciowym przedszkolu w Szwecji czy lekcjach przebieranek wprowadzanych powoli w polskie progi. Trochę jeszcze poszperałam, chcąc dotrzeć do genezy, a nie tylko ślizgać się po poglądach na prawo czy lewo.

Wikipedia okazała się świetnym starterem, i tak zagłębiam się w problem. Zaczynam od definicji WHO, z której to dowiaduję się, że "gender" to role społeczne wymagane ze względu na płeć, a "sex" to płeć biologiczna. Czyli to, że kobieta ma macicę, nijak się ma do tego, że mniej zarabia (bo to kwestia jedynie uznania kobiet za istotę niższą rangą). 

Przyglądam się porównaniom na stronie Wikipedii: kobietom przypisywana jest rola domowa, podczas gdy mężczyznom publiczna. Tak więc zadaniem kobiety jest pilnować domowego ogniska, a mężczyzna w tym czasie zajmuje się światem "zewnętrznym". Z jakiegoś powodu to drugie uznawane jest od wieków za bardziej wartościowe (kwestia widocznej władzy?).

Kolejne porównanie: reprodukcja-produkcja. Tutaj chodzi o robienie dzieci kontra wprowadzanie towarów na rynek. Trzecie zestawienie brzmi: natura-kultura. Kobieta ma się do mężczyzny jak natura do kultury. To znaczy, że natura po prostu jest, podczas gdy kultura świadomie ją kształtuje. Więcej o tym brzmiącym niemal platońsko porównaniu możecie poczytać w tekście Sherry B. Ortner, w którym to autorka przekonuje nas m. in. o uniwersalności podległości kobiety, która, krótko mówiąc, w każdej kulturze jest na przegranej pozycji. Tylko czasem, zależnie od epoki historycznej czy miejsca, może zdziałać coś więcej, co w ostatecznym rozrachunku i tak okazuje się ją spychać na wspomnianą wcześniej pozycję.

19 paź 2013

But na słupie i Twoje wrażenia

Cofnij się w czasie o kilka dni. Jest chłodny wieczór, a Ty, nie wiedzieć czemu, wylądowałeś we Wrocławiu. Idziesz ramię w ramię z wysokim chłopakiem, przypominającego trochę Szweda, ale takiego mówiącego biegle po polsku. Ponieważ jesteś wrocławianinem (magia) chcesz mu pokazać wielkie krzesło, dziewięciometrową rzeźbę miejską, dumę skrawka zieleni przy Teatrze Współczesnym. Tadeusz Kantor, który wymyślił wspomniane krzesło, musiał nie lubić gości biorąc po uwagę kąt nachylenia oparcia. Długo się na takim krzesełku nie usiedzi. Być może przebija ono nawet krzesła Wyspiańskiego. Wróćmy jednak do sedna sprawy.

Podziwiając wielkie krzesło Kantora, na znaku drogowym obok siebie zauważasz but. But rozmiarów przeciętnych. Sportowy, czerwony, bez sznurówek. Trochę rozmokły, bo i taka pogoda. Przymocowany do słupka trochę ponad Twoją głową, za pomocą plastikowej opaski zaciskowej, nad której rozwarciem trzeba by się naprawdę napocić. Już-już masz odejść, rozbawiony, jednak Twój towarzysz Szwed-nie-Szwed mówi: "W środku jest kartka!".

A na niej słowa: "Wpisz swoją refleksję o bucie".

Co piszesz?

***

Wszystkim wrocławianom i gościom Wrocławia polecam wybrać się pod wielkie krzesło Kantora, bo but nie jest wytworem mojej wyobraźni. Krata ("Szwed-nie-Szwed" z tekstu) może potwierdzić. Na kartce Krata napisał, że but jest interesującym pomysłem, jednak tylko najbardziej spostrzegawczy zauważą kartkę. Ja napisałam, że zgadzam się z przedmówcą, bo bez niego raczej nie pisałabym swojej refleksji. Dodałam też, że but jest motywem vanitas wyniesionym na wyższy poziom, gdy tak gnije sobie powoli na słupie z tą kartką w środku.