14 sie 2017

Łagodny ton

Rozgrzewam się
wejściem do snu

Wszystkie zmysły
rozpala
różana herbata

Oczy mieszają
kolory kwiatów
i drzew

Nieznośny zapach
powietrza
dotykam językiem

Słyszę jak wołasz mnie
z oddali

10 sie 2017

Sianokosy

Dla Niedźwiedzia i Głośnego

Cisza obleczona złotem
i długie warkocze
przepasujące wzgórza
jak pieśń poranna
o prostej radości

Z niedowierzaniem patrzę
jak własne słowa giną mi
na zakręcie
Tak chyba bywa
gdy na jawie wejdzie się w sen

Nie muszę szukać szczęścia
Samo spotyka mój wzrok

Oddycham głębiej

Tyle trosk
a wystarczyło
usłyszeć te piosenkę
z pól

(i pozwolić zostać)

Fot. instagram.com/winduru

30 lip 2017

Opowiadanie. Mucha

Na parapecie, niedbale smyrniętym białą farbą, dogorywała kolejna mucha. Rzężenie jej skrzydeł wypełniało ciasny pokój. Arleta patrzyła na nią bez słowa. Stara wersalka uginała się wyraziście pod dziewczyną, chociaż ta nigdy nie musiała kupować rozmiaru większego, niż "M". Zza ściany dobiegało sobotnie tłuczenie kotletów. Polskie bloki z czasów wielkiej płyty miały swój niezaprzeczalny urok.

Nagle Arleta wyprostowała się jak struna. Zafalowały jej długie, tlenione na platynowy blond włosy. Łyknęła kilka oddechów, jakby się topiła. Wiedziała, że to tylko kolejny objaw jej zaburzeń lękowych. Doktorka mówiła, żeby nie wpadać w panikę, tylko szybko złapać się na rosnącym niepokoju i storpedować go racjonalną myślą. Tak też uczyniła Arleta. "Przecież w niczym mi to nie pomoże, ani przed niczym nie ocali", pomyślała, cytując słowo w słowo to, czego nauczyła się na terapii. Podziałało. Spięcie minęło jak ręką odjął. Znów się rozluźniła i zgarbiła. Oparła dłonie o wersalkę, obok swoich ud.

5 sty 2017

Recenzja. Czego boją się pszczoły, czyli "Rój" Laline Paull

Kiedy wzięłam tę książkę do ręki, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy na okładce, było cytatem z Sunday Times: "Zmieni sposób, w jaki patrzymy na świat". Uśmiechnęłam się z politowaniem do tego stwierdzenia, widząc oczami wyobraźni paradę literackich gniotów. A jednak, w swoim pierwszym wrażeniu, nie mogłam się bardziej mylić.

29 gru 2016

Opowiadanie. Cicha noc

Dla R.

Nocne niebo otworzyło się i pochłonęło lekki powiew. Miał smak krzyku. Gwiazdy błysnęły lekko i przyjęły go z czułością. Ich odległe ciepło objęło ostre igiełki zimnego powiewu. Pozwoliły, żeby rozproszył się między nimi.

Gdzieś poniżej niebieskich spraw, w chłodzie zimowej nocy, kotka szykowała swoje maluchy do snu. Powoli mościły się w ciepłym kocu, znalezionym za starą piekarnią. Kotka tylko raz zadarła łebek. Wiedziała, że jutro późno wstanie słońce. 

Trochę na wschód od kociej rodziny, młoda dziewczyna przechadzała się wzdłuż rzeki. Ostrożnie stawiała bose stopy na kamienistej drodze. Gdzieś z tyłu jej głowy szamotała się gorycz. Powoli jednak blakła – jak zły sen, gdy po przebudzeniu spojrzy się w światło.