11 lis 2013

Biuro Dusz Znalezionych

 Lana Del Rey - Young and Beautiful (The Great Gatsby ver.)

Nie myślałam wiele. Pewnego dnia poczułam po prostu, że muszę opuścić swój dom. Teraz przypominały mi się słowa mojej przyjaciółki, która zawsze powtarzała, że niemyślenie prowadzi jedynie do wielkiego, ciemnego lasu. Podejrzewam, że chodziło jej o jakąś skomplikowaną metaforę, której jak zwykle nie zrozumiałam. Później jednak miałam co do tego wątpliwości - naprawdę znalazłam się w wielkim, ciemnym lesie. Tułałam się wiele dni i nocy. Nie wiem ile konkretnie, bo straciłam rachubę. Po prostu szłam przed siebie. Na szczęście należę do rasy porcelanowych, nie potrzebuję więc tego, co ciepłe stworzenia do przeżycia. W mojej wiosce Pori należę do Domu Farfurki, bo jestem wykonana z umocnionego fajansu. Ktoś chyba chciał ze mnie zrobić pasterkę, na to wskazuje mój czepek i skromna sukienka oraz wiotka figura, jednak w końcu zamiast pastorałką, zostałam wykończona książką sklejoną z moją lewą dłonią. Kartki były z dziwnego rodzaju porcelany, giętkiej, więc dało się je przekładać. Nie były jednak zapisane.

Pewnego wyjątkowo słonecznego dnia w lesie zaskoczył mnie okrzyk. Odwróciłam się i zamarłam przerażona. Przede mną stał porcelanowy, ale z innego Domu - najpewniej Klasycznego. Swoją drogą, nie wiem dlaczego przywłaszczyli sobie określenie “klasyczny” skoro wyglądają jak wielkie bobasy. A ten przede mną wyglądał jak wściekły bobas, w podartych szmatach, z przepaską na jednym z oczu wyposażonych w ruchome powieki. Jego twarz i odsłonięte ramiona zdobiły liczne pęknięcia i zarysowania. W rękach trzymał gigantycznego lizaka z metalu. Moja wyobraźnia podsunęła mi obraz mojej piersi strzaskanej przez tę cudaczną broń.

Czytaj dalej »

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz